Andrzej Bukowski

Multiinstrumentalista, w zespole Zbigniewa Łapińskiego w wielu projektach muzycznych na początku XX wieku:

Zbyszka poznałem na początku wieku. Skojarzył nas ze sobą Stefan Brzozowski – lider zespołu Czerwony Tulipan, z którym wówczas współpracowałem. Było to na którymś z Festiwali Piosenki Studenckiej w Krakowie. Od tamtej pory (z pewnymi przerwami ) moje i Zbyszka muzyczne losy przeplatały się aż do Jego śmierci. Jako artystę i kolegę ze sceny bardzo Go podziwiałem za bezkompromisowość oraz upór w dążeniu do zrealizowania założeń twórczych, jakie sobie i nam wszystkim stawiał. Przyznam szczerze, że praca ze Zbyszkiem nie należała do łatwych. Był niezwykle mocno przywiązany do swoich wizji interpretacji muzyki, nie tolerując żadnych innych pomysłów. Można by się pokusić o stwierdzenie, że to taki „muzyczny despota”, lecz w dobrym tego słowa znaczeniu, perfekcyjny, skoncentrowany na najmniejszych muzycznych detalach, zawsze bardzo wrażliwy i wyczulony na piękno, traktujący każdy dźwięk każdego instrumentu jak płatek śniegu, którego, jak się nie ukaże w obiektywie aparatu w sposób odpowiedni, przepadnie... To jednak, jak się zawsze później okazywało, na koncertach dawało wspaniały efekt. To On... miał zawsze rację! Jaka była muzyka Zbyszka...? To pytanie niełatwe. Jego twórczość w większości postrzegana jest przez pryzmat tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński. Lecz nic bardziej mylnego. Pisał wiele, lecz nie wszystko ukazywał szerszej publiczności. Był pod tym względem bardzo kapryśny. Słuchając zarejestrowanych nagrań, mogłoby się wydawać, że jego muzyka jest po prostu „zwyczajna”..., ale przy dłuższym kontakcie, kiedy sięgniemy głębiej... odkrywamy ogromny ładunek emocji, wewnętrznych tęsknot, wzruszeń, jakimi nas w niej obdarzał. Była bardzo osobista i autentyczna, co w dzisiejszych czasach jest... niezwykle rzadkie. Gdy jesienią 2017 r. po długiej przerwie spowodowanej chorobą, Zbyszek zadzwonił do mnie z propozycją wykonania Jego dwóch utworów na klarnet solo z towarzyszeniem fortepianu w studiu S1 Polskiego Radia, nie wahałem się ani chwili. Byłem jednak zaskoczony, nie przypuszczałem, że zajmował się również (jak się później okazało znacząco) pisaniem muzyki instrumentalnej. Wspomniane utwory okazały się miniaturami z wyraźnymi wpływami klasycznymi, co również było miłą niespodzianką. Zagraliśmy je razem z Marcinem Partyką, mając przy tym wielką przyjemność i satysfakcję, gdyż okazały się (jak zresztą w przypadku całej twórczości Zbyszka) przysłowiowym „strzałem w zasiadkę”, odnosząc sceniczny sukces. Przyznam szczerze, że planowaliśmy ze Zbyszkiem w przyszłości realizację Jego twórczości instrumentalnej..., lecz, niestety, wspólnie z Nim to już nie nastąpi. Odczuwam przy tym wielki żal, gdyż Jego muzyka, którą od lat, jak się okazało, pisał do przysłowiowej szuflady, to w moim głębokim przekonaniu bardzo cenny materiał ukazujący nieznaną, inną, ciekawą i częstokroć zaskakującą stronę twórczą tego wspaniałego artysty, kojarzonego (niesłusznie) głównie z piosenką...

(źródło: K. Walentynowicz „Poeta melodii. Biografia artystyczna Zbigniewa Łapińskiego” 2018r.)

Fragment koncertu "Zbigniew Łapiński lirycznie i kabaretowo" z okazji rocznicy 70. urodzin Zbigniewa Łapińskiego: Andrzej Bukowski i Marcin Partyka:

https://www.youtube.com/watch?v=JJFwCMnQB0w
Kontakt